Mały modelarz


Jako młody łebek miałem szczęście trafić na kolegów, którzy za dnia haratali w gałę zaś wieczorami sklejali modele z kartonu: samoloty, czołgi, statki itp. (jeśli nie wiesz co to mały modelarz kilknij w ten link Dla chłopaczka w wieku 8-9 lat to były cuda i szczyt tego co chciałem mieć, na początku nawet nie lubiłem ich składać. Po prostu marzył mi się pokój, w którym będą samoloty zawieszone pod sufitem a składanie ich było jedynym sposobem na ich zdobycie. Z czasem wkręciłem się w modelarstwo i złożyłem masę modeli. Trwało to mniej więcej do szesnastego roku życia, potem nie miałem już na to czasu - musiałem szukać dziewczyny i te sprawy. Ale wiecie jak to jest, te dziecinne wspomnienia zostają w nas i kiedy po dziesięciu latach zobaczyłem w antykwariacie małego modelarza z 1985r od razu wiedziałem co mam zrobić.


Nakręcić film
Wszystko fajnie ale modelarstwo to nie sport ekstremalny, który wygląda dobrze w kamerze. Nie bez powodu składanie modeli uznawane jest za zajęcie dla no lifów i totalną nudę. To piękny proces ale bardzo powolny i nudny, odbywający się w jednym miejscu, którym zwykle jest jakieś małe biurko w kącie (u mnie tak było). Plan był jak zwykle wielki: zaskoczyć wszystkich przygotowaną scenerią, dynamicznymi filmowymi ujęciami, ciekawym w kolorem i przede wszystkim w światłem, które nie będzie jakąś małą lampką. Kupno profesjonalnych lamp nie wchodziło w grę (około 2000zł). Dobre światło miałem za darmo w mieszkaniu mojej dziewczyny w miesiącu czerwcu w godzinach między 11.00 a 16.30 o ile nie było chmur.



Budżet filmu wynosił 100zł, za te pieniądze kupiłem, pomalowałem i polakierowałem blat, który był bardzo ważnym elementu całego filmu (drewno podłoża pojawia się w każdym ujęciu filmu i to ono nadaje mu naturalnego ciepłego wyrazu) i kilka arkuszy białego papieru do pakowania, którego używałem do rozpraszania światła z okna. Nie było lekko, miałem mało czasu a pogoda nie sprzyjała. Na pierwszym zdjęciu widzicie mnie na początku produkcji jeszcze w koszuli i z uśmiechem, na drugim z końca produkcji widać mega bałagan, zmiętą koszulkę i błyszczące od potu czoło. Przy okazji widać też moje studio, dwa regały z Ikei i suszarka do bielizny na której układałem aparat w ujęciach z góry, totalna prowizorka ale sprawdziła się idealnie.

Aparat robił zdjęcie co około 3s co dało mi około 50gb materiału foto do obróbki, szaleństwo. Początkowo chciałem zmontować film około 3-4 minutowy ale dowiedziałem się o festwiwalu jednominutówek czyli filmów, które jak się domyślacie zamykają się w jednej minucie. Zrezygnowałem z wielu ujęć na rzecz przyśpieszenia akcji i pchania procesu do przodu w około 2-4 sekundowych ujęciach. Film stracił dokumentalne ujęcie i kilka pięknych scen ale zyskał dynamikę i akcję mini etiudy. Może przygotuję jeszcze kiedyś wersję z całym zapisem produkcji.


Powiem wam jeszcze o finałowej scenie latania. Początkowo ustawiałem samolot na sznurkach ale to była totalna pomyłka, nie mogłem uzyskać realnie wyglądających ujęć, wszystko było sztuczne i sztywne, samolot skakał zamiast latać. Manipulowanie samolotem jak marionetką okazało się trudniejsze niż przypuszczałem, dlatego załatwiłem to w najprostszy możliwy sposób: zamocowałem z tyłu samolotu patyk, którym manipulowałem podczas scen lotu. Przesuwałem samolot a w ręce trzymałem pilot, którym służył mi za spust migawki. Potem w programie graficznym łączyłem dwie klatki. Z takiej na której jest ręka wycinałem rękę i wklejałem w jej miejsce kawałek drewnianego podłoża. W sumie większość hollywodzkich efektów specjalnych działa na podobnej zasadzie, tyle że w większej skali. Wyprodukowanie tych kilku sekund filmu zajęło mi prawie dwa dni pracy. Na koniec nagrałem efekty dźwiękowe, większość to szuranie i uderzanie papieru, dźwięk silnika to zwinięta w rulon kartka papieru, którą uderzałem w kant biurka z dużą częstotliwością, gdybyście to widzieli pęklibyście ze śmiechu.


Ostatecznie wysłałem film na festiwal, nic nie wygrał ale zakwalifikował się do pokazu festiwalowego a to już coś. Poza tym dużo się nauczyłem na tej małej produkcji: przede wszystkim tego żeby zawsze mieć dokładny scenariusz, przygotować sobie zaplecze produkcji i działać z rozmachem.

FILM:

Oskar Jamrozek

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Instagram